Author Archives: Graz

Im więcej dzieci, tym bardziej Polska je kocha. 500 zł na każde dziecko po pierwszym
Żeby był dochód i przychód, najpierw musi być dziecko pierwsze. Fot. Tadeusz K. Kowalski

Przez ten projekt nie śpię po nocach i nie, żebym kalkulowała, bo mnie ten projekt w pewnym sensie nie dotyczy (tylko w pewnym sensie), ale mam wiele pytań:

– czy pierwsze dziecko w rodzinie nie będzie poszkodowane? (bo nie planuje się na nie 500 zł prowizji rodzicielskiej). Wymyśliłam odpowiedź: Nie , bo bez pierwszego dziecka nie będzie prowizji za drugie.

– czy datek na każde kolejne dziecko (po pierwszym) jest wystarczający, by było więcej bogobojnych i pisobojnych Polaków? Też sama wymyśliłam odpowiedź: Nie sądzę, może tylko trochę wzrośnie skala dzieci z marginesu społecznego.

– czy na dzieci adoptowane też ten zasiłek będzie się należeć?

– czy tylko na białe dzieci z rodzin katolickich?

– czy tylko na białe dzieci niezależnie od wyznania?

– czy mogę adoptować kilkadziesięcioro dzieci i tworzyć coś na kształt wielkiej rodziny?

Jesienne porządki na Iwickiej w Warszawie. Liście zgarnięte w kupki
Jesienne porządki na Iwickiej w Warszawie. fot. Tadeusz K. Kowalski

Zawsze lubiłam napis na tabliczce Włóczykija z historyjek Tove Jansson o Muminkach: „Zabrania się zabraniać”. Ale jak dziś ma się zachować matka, której dziecko chce wejść w kupkę liści przeznaczonych do plastikowego wora? Głupie pytanie. One (dzieci) dziś czasem wręcz nie lubią szurać w liściach, nie lubią liści (Jak tu brudno! – mówią). Z mojego dziennikarskiego śledztwa wynika, że nawet nie chcą zbierać kasztanów! No, chyba, że pani w przedszkolu lub w szkole każe. Świat kasztanowy i liściasty chyli się ku upadkowi.

Czas szykować orzeszki laskowe w łupinkach. Wiewiórki robią zapasy na zimę.
Czas szykować orzeszki laskowe w łupinkach. Wiewiórki robią zapasy na zimę. Fot. Tadeusz K. Kowalski

Z wiewiórkami w Królewskich Łazienkach w Warszawie, zaprzyjaźniłyśmy się. Szczególnie lubię mowę ich ciała. One rozumieją moją. Dziś kupiłam dla nich dwa kilo orzeszków. Gdy kucam z wyciągniętą ręką, na której leżą orzeszki laskowe, podchodzą. Mam na dłoni kilka, żeby mogły wybrać ten najlepszy. Wybierają. Potrafią liczyć! Bo jak jest więcej orzeszków, szybko zakopują tego wziętego i wracają po następny. Uwaga! Jesienią już są zainteresowane datkami. Gromadzą zapasy na zimę.

 

Nad ulicą Gagarina. Dwa samoloty, którym udało się nie zderzyć. Bo są różnych wysokościach!
Dwa samoloty, którym udało się nie zderzyć. Bo są na różnych wysokościach! Fot. Tadeusz K. Kowalski

Trzeci listopada jest trzysta siódmym dniem w kalendarzu gregoriańskim stosowanym w Polsce od 1582 roku – na czterysta lat przed urodzeniem się mojego starszego syna Mateusza (liczone w latach).

Podoba mi się, że każdego dnia można wzlecieć.

Zaduszki - wszędzie, gdzi pomyślisz, że jakieś dusze zmarłych się błąkają - metafizyczne i transcendentne nawet dla niespecjalnie wierzących i praktykujących. . Zaduszki - wszędzie, gdzi pomyślisz, że jakieś dusze zmarłych się błąkają - metafizyczne i transcendentne nawet dla niespecjalnie wierzących i praktykujących.
Zaduszki - wszędzie, gdzie pomyślisz, że jakieś dusze zmarłych się błąkają - transcendentne nawet dla niespecjalnie wierzących i praktykujących. Fot. Tadeusz K. Kowalski

M.in. lubię to, że dzień jest niezobowiązujący. Żadne kościelne święto. Ani państwowe. Groby pięknie wystrojone. Przygasłe świeczki i lampki wystarczy rozniecić. A według pogańskich zwyczajów, rozpalanie ognisk na mogiłach ma ogrzać błąkające się po Ziemi dusze.