Author Archives: Graz

Drewno zamiast drzewa. Iwicka. Warszawa
Fot. Tadeusz K. Kowalski

Temperatura spada. Ma prawo. Mało deszczu. Martwię się w kontekście zmian klimatycznych. To zmartwienie wynika z myślenia o następnych pokoleniach, bo jeśli chodzi o mnie, to swoje przeżyłam (choć jeszcze chciałabym troszkę). Czuję się dziś jak to drzewo, które niebawem zamieni się w drewno. Chyba przez to, co dzieje się w Polsce. I co mi się nie podoba.

 

Bunikier Na klifie w Gdyni, w rejonie Redłowa

Fot. Tadeusz K. Kowalski

Na komórkę dostałam wiadomość "Alert RCB", że w Zatoce Gdańskiej będą wichury, i że lepiej nie wychodzić z domu (nie było napisane, od której godziny). Ja tymczasem żegnałam się z morzem po krótkim wypadzie na wybrzeże na Nordic Walking. A że stan wody od dwóch dni jest podniesiony, zamiast przejść wąskim przejściem u podnóża falochronu, poszliśmy nad nim. Tyle, że potem nie było zejścia. Więc wspięliśmy się w górę, żeby klifem iść wzdłuż morza. A tam co? Następny bunkier. Tym razem  po raz pierwszy  przez nas widziany.

 

Pogrzeb 101 letniego Zbigniewa Dionizego Ścibora-Rylskiego herbu Ostoja, pseudonim „Motyl”, „Stanisław” (ur. 10 marca 1917 w Browkach, zm. 3 sierpnia 2018 w Warszawie[1][2]) – polski lotnik, oficer Armii Krajowej, generał brygady WP. W latach 2004–2014 sekretarz Kapituły Orderu Wojennego Virtuti Militari. Współzałożyciel i w latach 1989–2018 prezes Zarządu Głównego Związku Powstańców Warszawskich. W jednym dniu dwa pogrzeby . Ścibor-Rylski i Stańko

Rzadko się zdarza, żeby w jednym dniu trzeba było się żegnać z dwoma tak niezwykłymi ludźmi. Z innej bajki byli, ale każdy wyjątkowy. Jak ktoś nie wie kim byli, niech sobie "wygoogla" . Tomasza Stańkę słyszałam na zaduszkach jazzowych w Krakowie. Dziś czuję się uprzywilejowana 🙂  Poza tym zawsze można posłuchać 🙂 Generał Zbigniew Ścibor-Rylski pożegnał się z nami na rok przed śmiercią. Ech 🙁

 

Kiedy dzisiaj weszłam do newsroomu i usłyszałam:

„Przyszłam na świat po to
Aby spotkać ciebie
Ty jesteś moim słońcem
A ja twoim niebem
Po to jesteś na świecie
By mnie tulić w ramionach
Cuda cuda opowiadać
I z miłości konać”,

wiedziałam, że Kora umarła. Przecież w informacyjnej TV nie puszcza się piosenek. Zazwyczaj.

Kora wpisała się w życie wielu, naprawdę wielu ludzi.  W moje też. Widziałam on line (wtedy znaczyło to w TV) jej występ w Opolu z „Buenos Aires”. Objawienie. Rok 1980.

A potem dostałam od męża list z Wiednia. Był asystentem na UJ i w wakacje zawieszał gipsowe sufity w wieżowcach (nie wiedziałam, że pracuje na wysokościach). To się wtedy nazywało „wyjazd na saksy”, w dwa miesiące przy takich podłych robotach asystent UJ zarabiał tyle, co przez rok.  W tym liście był tekst piosenki „Kocham cię kochanie moje…”. Tak się złożyło, że się rozwiedliśmy, ale emocje z tą piosenką i tamtym czasem, pozostają dobre.

A potem miałam przyjaciela z Kanady-Polaka. Absolwent tego samego liceum im. B. Nowodworskiego. Na odchodnym dałam mu w prezencie płyty z Korą. Bo były dla mnie ważne.

Zawsze byłam pod jej wrażeniem: jej talentu, inteligencji, ciekawości świata,  odwagi  i wewnętrznej mocy. I tak zostanie, mimo że dzisiaj umarła.

Look na plac Hipstera Placowi Zbawiciela w klinie ulic Marszałkowskiej i Mokotowskiej w Warszawie urody dodaje rotundowy kształt i kościół Najświętszego Zbawiciela. Piszę, gdzie ten plac jest, bo przecież to nie jest tak oczywiste jak to, że Rynek Główny z Sukiennicami i kościołem Mariackim jest w Krakowie. Wyjątkowości placu nie widać od tej strony. Dlaczego więc z tej perspektywy młodzi adepci sztuk plastycznych go rysują? Bo mieli gdzie usiąść?

Fot. Tadeusz K. Kowalski

Placowi Zbawiciela w klinie ulic Marszałkowskiej i Mokotowskiej w Warszawie urody dodaje rotundowy kształt i kościół Najświętszego Zbawiciela. Piszę, gdzie ten plac jest, bo przecież to nie jest tak oczywiste jak to, że Rynek Główny z Sukiennicami i kościołem Mariackim jest w Krakowie.  Wyjątkowości placu nie widać od tej strony. Dlaczego więc z tej perspektywy młodzi adepci sztuk plastycznych go rysują? Bo mieli gdzie usiąść?

Zawsze lubiłam chabry i maki w zbożu. Dzisiaj, można by rzec – widowiskowe! Głupio mi było jak podczas sielskich wakacji dowiedziałam się, że to chwasty i utrapienie dla rolników. Potem przez lata widziałam – głównie z okien wagonu pociągu – pola czyste, bez tych pięknych, kolorowych chwastów. I nagle, na Dolnym Mokotowie, w blokowisku zakwitł mak. Wspomnienia wróciły. Och!

Fot. Tadeusz K. Kowalski

Zawsze lubiłam chabry i maki w zbożu. Dzisiaj, można by rzec – widowiskowe! Głupio mi było jak podczas sielskich wakacji dowiedziałam się, że to chwasty i utrapienie dla rolników. Potem przez lata widziałam – głównie z okien wagonu pociągu – pola czyste, bez tych pięknych, kolorowych chwastów. I nagle, na Dolnym Mokotowie, w blokowisku zakwitł mak. Wspomnienia wróciły. Och!

Wróbel zwyczajny już nie jest taki zwyczajny Od dwóch dni deszcze. Nie tylko rośliny, ale i wróble mają powód do radości. Od ponad 20 lat te niepozorne ptaszki są w Polsce pod ochroną. Podobno życie im utrudniła masowa termomodernizacja budynków, co doprowadziło do zmniejszenia liczby miejsc lęgowych. Tym bardziej mnie cieszy ich zbiorowa kąpiel.

Fot. Tadeusz K. Kowalski

Od dwóch dni deszcze. Nie tylko rośliny, ale i wróble mają powód do radości. Od ponad 20 lat te niepozorne ptaszki są w Polsce pod ochroną. Podobno życie im utrudniła masowa termomodernizacja budynków, co doprowadziło do zmniejszenia  liczby miejsc lęgowych. Tym bardziej mnie cieszy ich zbiorowa kąpiel.