Tag Archives: Warszawa

Drewno zamiast drzewa. Iwicka. Warszawa
Fot. Tadeusz K. Kowalski

Temperatura spada. Ma prawo. Mało deszczu. Martwię się w kontekście zmian klimatycznych. To zmartwienie wynika z myślenia o następnych pokoleniach, bo jeśli chodzi o mnie, to swoje przeżyłam (choć jeszcze chciałabym troszkę). Czuję się dziś jak to drzewo, które niebawem zamieni się w drewno. Chyba przez to, co dzieje się w Polsce. I co mi się nie podoba.

 

Czarny piątek 2018 w Warszawie.

Fot. Tadeusz K. Kowalski

Nie mogłam być na manifestacji, bo akurat w ten dzień i w ten czas miałam laserowy zabieg oka. Ale widziałam jak idą i się wzruszyłam. Poczułam moc tłumu.  Moc ludzi, którzy walczą o prawo stanowienia o sobie, o swoich bliskich, a gdzieś tam też o nas wszystkich – społeczeństwie. Bo ono  nie umie, a może też nawet nie stać je na to, by ułomne dzieci  leczyć i utrzymywać je oraz ich rodziców.

Órsynuf – portret nieznany. Po oglądnięciu zdjęć z wystawy „Órsynuf ¬ ¬ – portret nieznany” jestem zbudowana. Ursynowianie w domach nie mają polskich flag ani swastyk. Prawdziwe życie wygląda zupełnie inaczej niż to o czym czyta się w gazetach. Jak jest w telewizji - nie wiem, bo nie mam telewizora. Między innymi dlatego, że w nim jeszcze dalej od tego co dla nas ważne. Jeśli nie jest się plotkarzem, i jeśli człowiek ma życie inne oprócz tego na ekranie.

Fot.  Mirosław Kilijańczyk 

Órsynuf ­ ­ – portret nieznany.  Wpadłam na wystawę, znając jedynie jej  tytuł. Po kilku zdjęciach zorientowałam się, że tak pewnie wyglądają wnętrza ursynowskich mieszkań i ich domownicy.  Autor fotografii – Mirosław Kilijańczyk – marzy o tym, by uwiecznić wszystkich ursynowian.  To nie jest łatwe namówić ludzi, by wystawili siebie i swoje mieszkanie do obiektywu.  Mirkowi  to się udaje jak  niegdyś Zofii Rydget, gdy tworzyła swój „Zapis socjologiczny”. Jej musiało być łatwiej. Była starsza od Mirka i do tego kobieta. Od krakowskiego fotografa G.K. wiem, że wpadała do wiejskiego domu i mówiła, że robi zdjęcia dla papieża. To dawało fenomenalny efekt.  Mirek po prostu budzi zaufanie swych bohaterów. Ja jednak chyba bym go nie wpuściła do domu. A może się mylę? Projekt firmuje też Ewa Wojciechowska – psycholożka. Oboje rocznik 1976, chodzili razem do podstawówki  nr 310 przy ulicy Hawajskiej . Wpadli na siebie po latach w metrze niczym Meryl Streep i Robert de Niro w filmie „Zakochać się” i stworzyli coś niezwykłego. Przypominają  o istnieniu małych ojczyzn. Pokazują, że prawdziwe życie toczy się tam,  gdzie żyjemy i mieszkamy. Zdjęcia mówią  ­– dla mnie – jedno: dajcie nam żyć spokojnie i cieszyć się codziennością.

Mirek dostał list, który może jest zaczątkiem tego, że jego marzenie się spełni:

Dzień dobry,
jestem mieszkanką Ursynowa Północnego od sierpnia 1979. Zapraszam do
obejrzenia mojego mieszkania. Mieszkamy na parterze,
mamy też bardzo duży taras i ogródek, który był dwukrotnie nagradzany w
konkursach. Myślę, że zainteresuje Pana wystrój  - mamy jeszcze stare
szafy tzw. "łódzkie" (podobne do słynnych "Kowalskich"), cały przedpokój
jest jeszcze wyłożony niemodną boazerią, na razie nie stać nas na
modernizację. Kuchnia także jest w drewnie , zaprojektowana i wykonana
osobiście przez mojego męża. Każdą listwę sama szlifowałam - nie są
lakierowane, tylko pociągnięte caponem. Niestety w niedługim czasie będę
musiała całkowicie kuchnię przerobić - nie mogę się już ani schylać, ani
wchodzić na stołki, a szafki sięgają sufitu. Poza tym mamy sporo
ciekawych pamiątek rodzinnych. Nie mogłam przyjść na wernisaż, bo
wieczorami nie wychodzę już z domu - nie mam z kim zostawić prawie
niewidomego męża po udarze, sama też niepewnie się czuję w ciemności.
Zostawiłam panu Bukowieckiemu wizytówkę dla Pana, ale dziś znalazłam ten
adres, więc chyba tak będzie szybciej.
Podaję telefon: xxxxxxx, ale proszę o cierpliwość, bo poruszam się
wolno i nie zawsze zdążę odebrać.
Pozdrawiam serdecznie i gratuluję ciekawego pomysłu
Anna B. Órsynuf ­ ­ – portret nieznany.

 

 

DSCF9594

Fot. Tadeusz K. Kowalski

Plac zabaw w centrum wspierania rodzin – wyposażony w zjeżdżalnie, huśtawki, place gier.  Z boku, przytulona do głównego budynku przybudówka z dwójką dużych, solidnych wrót garażowych, zamykających duże, jasne pomieszczenie służące za podręczny magazyn. Na placyku przed przybudówką, na podwyższeniu: łódka – drewniana płaskodenka, kształtami przypominająca trochę kanadyjkę, lecz z uproszczonymi krzywiznami kadłuba – tak naprawdę są to trzy płyty z drewnianej sklejki: dwie boczne, grubości 6 mm każda, wygięte miękkimi, płynnymi krzywiznami spotykają się na dziobie i rufie, trzecia, grubsza, podniesiona nieco z przodu i z tyłu tworzy dno. Stykające się krawędzie są wzmocnione naklejanymi taśmami – są jednocześnie mocne i szczelne. Ta konstrukcja: prosta, przemyślana i funkcjonalna jest dziełem pana Tomasza – jednego z tych pasjonatów, którzy w swojej robocie potrafią dotrzeć nawet do australijskich entuzjastów w tym temacie, żeby powymieniać się  wiedzą.

 

Zapisz

Zapisz

Zapisz

rsz_dscf9497

Fot. Tadeusz K. Kowalski

Dziś prezydent USA Donald Trump był w Warszawie. O godzinie 12 miał przemówić pod pomnikiem Powstańców Warszawskich na placu Krasińskich.  O godzinie 10, na stacji Metro Arsenał widziałam, niespełnionych – i  już się nie spełnią, bo nie tylko są starzy, ale też zioną nienawiścią do świata  –   mężczyzn z biało-czerwonymi flagami. Przywieziono  ich z daleka, więc mogli być wcześniej na placu.

Zapisz

Zapisz

Zapisz