Tag Archives: Warszawa

Oczywiście te smogowe alerty w Warszawie nie są z powodu naprawy jezdni na ulicy Gagarina. Zima szaleje w górach całej Europy, ale tu na szczęście śniegu nie za dużo. Od dawna jestem zwolenniczką białego puchu w górach, a nie w mieście. Dzień wciąż za krótki. Nauczyciele mówią, że będą strajkować i im się nie dziwię. W NBP i różnych spółkach skarbu państwa mają takie gaże, że tysiąc plus dla belfrów znalazłoby się niewiele uszczuplając pobory tych pierwszych.

Fot. Tadeusz K. Kowalski

Oczywiście te smogowe alerty w Warszawie nie są z powodu naprawy jezdni na ulicy Gagarina. Zima szaleje w górach całej Europy, ale tu na szczęście śniegu nie za dużo. Od dawna jestem zwolenniczką białego puchu w górach, a nie w mieście.

Dzień wciąż za krótki.

Nauczyciele mówią, że będą strajkować i im się nie dziwię. W NBP i różnych spółkach skarbu państwa mają takie gaże, że tysiąc plus dla belfrów znalazłoby się niewiele uszczuplając pobory tych pierwszych.

Drewno zamiast drzewa. Iwicka. Warszawa
Fot. Tadeusz K. Kowalski

Temperatura spada. Ma prawo. Mało deszczu. Martwię się w kontekście zmian klimatycznych. To zmartwienie wynika z myślenia o następnych pokoleniach, bo jeśli chodzi o mnie, to swoje przeżyłam (choć jeszcze chciałabym troszkę). Czuję się dziś jak to drzewo, które niebawem zamieni się w drewno. Chyba przez to, co dzieje się w Polsce. I co mi się nie podoba.

 

Czarny piątek 2018 w Warszawie.

Fot. Tadeusz K. Kowalski

Nie mogłam być na manifestacji, bo akurat w ten dzień i w ten czas miałam laserowy zabieg oka. Ale widziałam jak idą i się wzruszyłam. Poczułam moc tłumu.  Moc ludzi, którzy walczą o prawo stanowienia o sobie, o swoich bliskich, a gdzieś tam też o nas wszystkich – społeczeństwie. Bo ono  nie umie, a może też nawet nie stać je na to, by ułomne dzieci  leczyć i utrzymywać je oraz ich rodziców.

Órsynuf – portret nieznany. Po oglądnięciu zdjęć z wystawy „Órsynuf ¬ ¬ – portret nieznany” jestem zbudowana. Ursynowianie w domach nie mają polskich flag ani swastyk. Prawdziwe życie wygląda zupełnie inaczej niż to o czym czyta się w gazetach. Jak jest w telewizji - nie wiem, bo nie mam telewizora. Między innymi dlatego, że w nim jeszcze dalej od tego co dla nas ważne. Jeśli nie jest się plotkarzem, i jeśli człowiek ma życie inne oprócz tego na ekranie.

Fot.  Mirosław Kilijańczyk 

Órsynuf ­ ­ – portret nieznany.  Wpadłam na wystawę, znając jedynie jej  tytuł. Po kilku zdjęciach zorientowałam się, że tak pewnie wyglądają wnętrza ursynowskich mieszkań i ich domownicy.  Autor fotografii – Mirosław Kilijańczyk – marzy o tym, by uwiecznić wszystkich ursynowian.  To nie jest łatwe namówić ludzi, by wystawili siebie i swoje mieszkanie do obiektywu.  Mirkowi  to się udaje jak  niegdyś Zofii Rydget, gdy tworzyła swój „Zapis socjologiczny”. Jej musiało być łatwiej. Była starsza od Mirka i do tego kobieta. Od krakowskiego fotografa G.K. wiem, że wpadała do wiejskiego domu i mówiła, że robi zdjęcia dla papieża. To dawało fenomenalny efekt.  Mirek po prostu budzi zaufanie swych bohaterów. Ja jednak chyba bym go nie wpuściła do domu. A może się mylę? Projekt firmuje też Ewa Wojciechowska – psycholożka. Oboje rocznik 1976, chodzili razem do podstawówki  nr 310 przy ulicy Hawajskiej . Wpadli na siebie po latach w metrze niczym Meryl Streep i Robert de Niro w filmie „Zakochać się” i stworzyli coś niezwykłego. Przypominają  o istnieniu małych ojczyzn. Pokazują, że prawdziwe życie toczy się tam,  gdzie żyjemy i mieszkamy. Zdjęcia mówią  ­– dla mnie – jedno: dajcie nam żyć spokojnie i cieszyć się codziennością.

Mirek dostał list, który może jest zaczątkiem tego, że jego marzenie się spełni:

Dzień dobry,
jestem mieszkanką Ursynowa Północnego od sierpnia 1979. Zapraszam do
obejrzenia mojego mieszkania. Mieszkamy na parterze,
mamy też bardzo duży taras i ogródek, który był dwukrotnie nagradzany w
konkursach. Myślę, że zainteresuje Pana wystrój  - mamy jeszcze stare
szafy tzw. "łódzkie" (podobne do słynnych "Kowalskich"), cały przedpokój
jest jeszcze wyłożony niemodną boazerią, na razie nie stać nas na
modernizację. Kuchnia także jest w drewnie , zaprojektowana i wykonana
osobiście przez mojego męża. Każdą listwę sama szlifowałam - nie są
lakierowane, tylko pociągnięte caponem. Niestety w niedługim czasie będę
musiała całkowicie kuchnię przerobić - nie mogę się już ani schylać, ani
wchodzić na stołki, a szafki sięgają sufitu. Poza tym mamy sporo
ciekawych pamiątek rodzinnych. Nie mogłam przyjść na wernisaż, bo
wieczorami nie wychodzę już z domu - nie mam z kim zostawić prawie
niewidomego męża po udarze, sama też niepewnie się czuję w ciemności.
Zostawiłam panu Bukowieckiemu wizytówkę dla Pana, ale dziś znalazłam ten
adres, więc chyba tak będzie szybciej.
Podaję telefon: xxxxxxx, ale proszę o cierpliwość, bo poruszam się
wolno i nie zawsze zdążę odebrać.
Pozdrawiam serdecznie i gratuluję ciekawego pomysłu
Anna B. Órsynuf ­ ­ – portret nieznany.

 

 

DSCF9594

Fot. Tadeusz K. Kowalski

Plac zabaw w centrum wspierania rodzin – wyposażony w zjeżdżalnie, huśtawki, place gier.  Z boku, przytulona do głównego budynku przybudówka z dwójką dużych, solidnych wrót garażowych, zamykających duże, jasne pomieszczenie służące za podręczny magazyn. Na placyku przed przybudówką, na podwyższeniu: łódka – drewniana płaskodenka, kształtami przypominająca trochę kanadyjkę, lecz z uproszczonymi krzywiznami kadłuba – tak naprawdę są to trzy płyty z drewnianej sklejki: dwie boczne, grubości 6 mm każda, wygięte miękkimi, płynnymi krzywiznami spotykają się na dziobie i rufie, trzecia, grubsza, podniesiona nieco z przodu i z tyłu tworzy dno. Stykające się krawędzie są wzmocnione naklejanymi taśmami – są jednocześnie mocne i szczelne. Ta konstrukcja: prosta, przemyślana i funkcjonalna jest dziełem pana Tomasza – jednego z tych pasjonatów, którzy w swojej robocie potrafią dotrzeć nawet do australijskich entuzjastów w tym temacie, żeby powymieniać się  wiedzą.

 

Zapisz

Zapisz

Zapisz