
Dlaczego kosmiczna? Bo niby fretka domowa a chodzi w Warszawie po ulicy Gagarina.

Cha, niech sobie będzie ostatni dzień karnawału i niech nie będzie to dzień ostatni! Dziś koniecznie trzeba (było) zatańczyć. My z Tad (on jeszcze o tym nie wie) zatańczymy do Cucurrucucu Paloma by Caetano Velosco.

Miałam przyjemność i szczęście, że poznałam Ryśka i się z nim zaprzyjaźniłam. Jest o rok starszy od mojej mamy, gdyby żyła. Ale to Rysiek ma wciąż otwartą kartę historii. Ciekawi mnie jej następna strona. Dwa tygodnie temu wrócił z wypadu na Maderę. Mówi, że warto zobaczyć. Ryśku, zrobię to, najpóźniej w 85. roku życia.


Powrót. Oglądnęliśmy mieszkanie na Praskiej. Budynek z początku XX wieku. Nie ma światła w dużym pokoju, brak ogrzewania, piec kaflowy do rozebrania. Generalnie szykuje się wielki remont, łazienka ledwo mieści sedes, prysznic i pralkę. Tego się nie zmieni. W piwnicy drzwi szybciej wypadają z przerdzewiałych zawiasów niż otwiera się skobel dosyć młodej kłódki. Cena: 240 tys. zł. Na szczęście w drodze powrotnej wejście do Parku Dębnickiego. Przyprószonego bielą. Takie miejsca żyją własnym życiem. I niech to będzie też życie moje.