W słoneczny dzień – nawet, jak stroje już są przechodzone – młode pary wychodzą z domów i biur, by uczestniczyć w pamiątkowej sesji zdjęciowej. Czasem pannę młodą fotograf obłapi, gdy z partnerem chce zanurzyć się w cień. No, bo chyba nie w krzaki.
Author Archives: Graz
Warszawa w sierpniu
Metafizyczny wymiar emocji
Higieniczna matka
Zza krzaków
W Łazienkach Królewskich dzień powszedni
Nie do zdarcia
Koniec weekendu
Wróciłam z mojego domu do mojego domu. Z Krakowa do Warszawy. Pociąg przyjechał i odjechał. Tory zachowują czujność. Czekają. W dowolny weekend a nawet w dowolny dzień tygodnia zawiozą nas gdziekolwiek zechcemy. Skąd? Dokąd? Zewsząd dowsząd - jak mawia Anna B.
I’m happy again
„Deszczową piosenkę” i inne kiczowato-bajkowe filmy muzyczne kochałam w dzieciństwie bardziej niż „Bonanzę”. Wtedy w TV mało było filmów z Zachodu. Po ślubie – oprócz składkowego prezentu – od przyjaciół, dostaliśmy w prezencie po parasolce. Po coś wyszłam z naszej małżeńskiej suterynowej norki z Markiem Żymłą. Był piękny letni zmierzch. Wzięłam swą bladozieloną z delikatnym beżowym ornamentem dużą drewnianą parasolkę i szliśmy z Markiem wzdłuż alei Puszkina (dzisiaj Focha). Marek śpiewał:
“I'm singin' in the rain
Just singin' in the rain.....”
a ja tańczyłam wokół parasolki. Dziś na ul. Bożego Ciała w Krakowie znów I’m happy.










