Kartka z kalendarza

Jama na Górce Pychowickiej

Lubię spacery z celem do osiągnięcia. Dziś drugi dzień Wielkanocy 2018, więc wybraliśmy się z Tad i Mat na Uroczysko Wielkanoc w Tyńcu i pod klasztor ojców Benedyktynów. W powrotnej drodze przeszliśmy przez Górkę Pychowicką, gdzie są trzy schowane w lesie kawerny austriackie. Wiatr wiał okrutnie, a ja bez czapki. Na szczęście miałam ze sobą szeroki szal, który nałożyłam na głowę. Ciepła może nie dawał, ale choć wiatr nie wpadał mi jednym uchem i nie wypadał drugim. Nie wiem jak wyglądałam. Na pewno nie tak ładnie jak dziewczyna, która biegła w Tyńcu przez ul. Browarnianą. Ubrana była w dres i buty do biegania a na twarzy miała pełny makijaż. Na mnie zrobiła wrażenie.

 

Czarny piątek 2018 w Warszawie.

Fot. Tadeusz K. Kowalski

Nie mogłam być na manifestacji, bo akurat w ten dzień i w ten czas miałam laserowy zabieg oka. Ale widziałam jak idą i się wzruszyłam. Poczułam moc tłumu.  Moc ludzi, którzy walczą o prawo stanowienia o sobie, o swoich bliskich, a gdzieś tam też o nas wszystkich – społeczeństwie. Bo ono  nie umie, a może też nawet nie stać je na to, by ułomne dzieci  leczyć i utrzymywać je oraz ich rodziców.

 

87. i 79. urodziny w Puszczy Kampinoskiej. 15 km spaceru

Fof. Tadeusz K. Kowalski

Palmiry. Przed startem trzeba było się napić. Rysiek niedawno skończył 87 lat, a zaraz Alina skończy 79. Dziś było nieźle, 12 km w trudnym terenie, bo nie chodzimy po utartych szlakach. Ja przeszłam więcej, bo chodzę tam i z powrotem. Z grubsza 15 km. Żaden wyczyn, a jest frajda.

WOŚP gra po raz 26.

Politycy z partii rządzącej psują zabawę, ale wierzę, że w końcowym rozrachunku im się to nie uda. Dwudziesty szósty raz mali i duzi, którzy mają  serce kwestują na rzecz najmłodszych pacjentów. Więc jeżeli  ktoś zakłóca radość z zabawy i przyczynia się do tego, że choć jeden potencjalny darczyńca nie wrzuci złotówki do skarbonki, jest po prostu… No kim jest?