Kartka z kalendarza

Kwitnącea kwiaty parku Ujazdowskim w święta Bożego Narodzenia 2015
Kwitnące kwiaty w parku Ujazdowskim w święta Bożego Narodzenia. Fot. Tadeusz K. Kowalski

Za dnia, zanim rozbłysną bożonarodzeniowe i noworoczne ozdoby, można zapomnieć jaki to czas: słońce, jasne niebo i kwiaty w parku Ujazdowskim dziwią w Polsce pod koniec grudnia. Zwłaszcza pąki i kwiaty na ostrokrzewie są nie na miejscu. Liście rośliny kojarzy się przecież z cierniową koroną. Na pewno można by nadać temu jakieś symboliczne znaczenie. Ale po co, jak aura przyjazna, to cały świat rozkwita wbrew porze roku i szerokości geograficznej.

Kupowanie karpia 2016
Kupowanie karpia 2016. Fot. Tadeusz K. Kowalski

Dziś dla mnie to teatr. Jako dziecko go nie widziałam. Mama posyłała mnie do kolejki na Zwierzyniecką, gdzie w bramie miały być sprzedawane żywe karpie. Szłam na godziną 9 rano, żeby dla mnie nie zabrakło. Po kilku godzinach stania, przywozili karpie. Potem następne dwie godziny posuwałam się wolno do przodu. Wody na posadzce tyle, że buty przemoknięte. Nudno.

Dziś, też kolejka jest, ale idzie szybko. Jak nie zwleka się do ostatniej chwili, to na pewno karpi nie zabraknie. A to wybieranie !!! „Nie kilo pięćdziesiąt a kilo trzydzieści trzy proszę”. „O nie, ten ma dwie łuski pod lewym okiem a to przynosi nieszczęście” mówi starsza pani i nawet sprzedawca w to z uśmiechem wierzy. Widzowie co rusz wstrzymują oddech. Pytań jest wiele.

Pałac w Wilanowie przed s\świętami Bożego Narodzenia 2015. Zawsze to miłe pomyśleć, że wraz z właścicielem pałacu w Wilanowie, Janem III Sobieskim, skończyliśmy to samo liceum w Krakowie im. Bartłomieja Nowodworskiego. Pamiętam wizytę na Malcie i płytę w kościele poświęconą temu kawalerowi maltańskiemu. Przewodnik był zdumiony, kiedy powiedziałam mu, że skończyłam liceum imienia tego kawalera. To fakty i zdarzenia spoza mediów. Drobinki, które tworzą świat.
Pałac w Wilanowie przed s\świętami Bożego Narodzenia 2015. Fot. Tadeusz K. Kowalski

Zawsze to miłe pomyśleć, że wraz z właścicielem pałacu w Wilanowie, Janem III Sobieskim, skończyliśmy to samo liceum w Krakowie im. Bartłomieja Nowodworskiego. Pamiętam wizytę na Malcie i płytę w kościele poświęconą temu kawalerowi maltańskiemu. Przewodnik był zdumiony, kiedy powiedziałam mu, że skończyłam liceum imienia tego kawalera. To fakty i zdarzenia spoza mediów. Drobinki, które tworzą świat.

Optymista na widok tych bobków łosia, powie, och tu był łoś!
Optymista na widok bobków łosia, powie, och tu był łoś! Ostrzegam! To nie czarne oliwki! Fot. Tadeusz K. Kowalski

Dziś Rysiek – nasz przewodnik po Puszczy Kampinoskiej (ewangelik) – wyznał, że dopiero w życiu dorosłym dowiedział się, iż niektórzy na św. Mikołaja dostają prezenty. A potem, gdy mi pokazał ślady kopyt łosia w mchu i wiele kup łosia (łosi ?), a ja mu powiedziałam, że to dowód na to, iż w Polsce zamiast reniferów śmigają ze św. Mikołajem łosie i dlatego tyle znajdujemy dziś, 6 grudnia, ich śladów, autorytatywnie stwierdził, że ze św. Mikołajem to raczej jeżdżą renifery. No, ale umówmy się. Skoro do niego nigdy w jego osiemdziesięcioczteroletnim życiu nie przybył św. Mikołaj, to skąd on to może wiedzieć?

Straż pożarna w akcji. praski brzeg Wisły przy moście Poniatowskiego w Warszawie.
Straż pożarna w akcji. Fot. Tadeusz K. Kowalski

Trzy wozy strażackie – w tym jeden na sygnale świetlnym – podjechały na praski brzeg Wisły przy moście Poniatowskiego w Warszawie. Kilkunastu strażaków podeszło do wody. Dzięki ich intrygującej akcji przeszłam pierwszy raz w życiu przez ten most. Dotąd przez niego tylko przejeżdżałam. Już z bliska, pomyślałam, że zbierają pianę tulącą się do brzegu. Myliłam się. Może chcieli się przejść w ładną pogodę? Wyjazd jednego wozu bojowego w Kędzierzynie-Koźlu kosztuje kilkaset złotych. Może w Warszawie jest taniej?

Pożegnanie Olka w Milanówku. Pogrzeb. Olka spotkałam znienacka. Byłam u kuzynki Doroty – wnuczki  siostry mojej babci [wiem, że w tym momencie każdy wymięka, ale stopień pokrewieństwa nie jest istotny  ] , kiedy okazało się, że mogę po zdjęcia naszych pradziadków wpaść do Olka. Męża innej kuzynki,  Bożeny.  Wtedy była w sklepie. Dziś opuszczona żona, nieszczęśliwe chucherko.
Pożegnanie Olka w Milanówku
Olka spotkałam znienacka. Byłam u kuzynki Doroty – wnuczki siostry mojej babci [wiem, że w tym momencie każdy wymięka, ale stopień pokrewieństwa nie jest istotny ] , kiedy okazało się, że mogę po zdjęcia naszych pradziadków wpaść do Olka. Męża innej kuzynki, Bożeny. Wtedy była na zakupach. Dziś opuszczona żona, wdowa, nieszczęśliwe chucherko.

rsz_puszcza-_069(1)

Puszcza Kampinoska pod koniec listopada.  Fot. Tadeusz K. Kowalski

Było nas dzisiaj w Puszczy Kampinoskiej dziesięcioro, w tym jedna Włoszka, a oprócz nas dwa psy. Średnia wieku około 69 lat (nie licząc psów). Przeszliśmy około 14 kilometrów, bo już nie każdy z nas może gnać. Tydzień wcześniej też ktoś z tej garstki był i za tydzień też ktoś będzie. Aktywnie trwamy. I choć różne zmiany w Polsce nam się nie podobają, i choć między sobą różnimy się, jeśli chodzi o poglądy polityczne i ideologiczne, od kilkunastu lat chodzimy – w różnej konfiguracji do Puszczy Kampinoskiej. I póki będziemy żyć, póty po puszczy będziemy chodzić.