Kartka z kalendarza

Na Nowym Świecie stare pytaniazdają: Czy kapitalizm jest moralny?
Czy kapitalizm jest moralny? Pytają, choć nie są przecież zainteresowani tym, co myślisz. Fot. Tadeusz K. Kowalski

Czy kapitalizm jest moralny? Zapytali Tadeusza na ulicy, jakby pytanie takie było moralne, skoro nie oczekuje się w odpowiedzi wykładu. A przecież każdy, kto podchodzi z kamerą i mikrofonem i zadaje jakiekolwiek pytanie, albo kto podchodzi tylko z mikrofonem wręcz nie chce słuchać wykładu. Oczekuje krótkiej odpowiedzi. Tadeusz więc odpowiedział krótko: „Tak. I nie należy mu przeszkadzać”. Niestety nie dosłyszał, kto pytał. Nie da się więc sprawdzić czy gdzieś nie poszła odpowiedź: „Nie.[Pauza utkana z ciszy] Przeszkadza.” Wszystko na miarę potrzeb pytającego i jego zleceniodawcy.

 

Zaczyn na chleb podtrzymuje ognisko domowe i międzyludzkie
Chleb wyszedł tak smaczny, że Dorota kupi sobie na niego foremki, tzw. keksówki. A skoro w Krakowie na keks mówi się cwibak, to może cwibakówki?

Moja siostra upiekła dziś pierwszy w życiu chleb [ciasto na ten moment też długo czekało: najpierw dwie godziny w misce a potem 12 godzin w formach].

Chleb powstał z mąki pszennej, płatków owsianych i otrąb pszennych oraz ziaren słonecznika, i łuskanych pestek dyni , a wszystko z dodatkiem soli i cukru. Poprosiłam o przepis, ale, żeby go wypróbować, muszę wziąć najpierw od Doroty zaczyn. Dostała go od żony kolegi, Wieśka, a ta, od swojej siostry, która przejęła zaczyn od rodziny, która z kolei go utrzymuje w formie od kilkudziesięciu lat. Jak? To proste. Gdy już ciasto wyrosło, Dorota odjęła mu trzy łyżki, wsadziła do słoika, mocno zakręciła i wstawiła do lodówki. Tę czynność będzie od dziś wykonywać co dwa tygodnie, żeby zaczyn żył. I okazuje się, że to zaczyn czegoś więcej niż chleb. To podtrzymywanie ogniska domowego i międzyludzkiego. Świeżym, smacznym chlebem bez chemii, miło się dzielić z innymi. Póki gorący.

Kòlibczi, to po kaszubsku Kolibki. Plaża na początku października. Słońce, tylko ludzi brak. Jedna para w kurtkach. Słońce w październiku jest. Ponieważ ludzi mało, lepiej słychać szum morza. I mewy. Również wiatr.
Słońce w październiku jest. Ponieważ ludzi mało, lepiej słychać szum morza. I mewy. Również wiatr. Fot. Tadeusz K. Kowalski

Plaża w Kolibkach. To tu płynie potok Swelina, który w latach 1920 – 1939 wyznaczał granicę między polskim wybrzeżem a wybrzeżem należącym do Wolnego Miasta Gdańsk. Niby nic, a jak tu jestem to czuję jakieś poruszenie. Zwłaszcza jesienią.

 

Na plaży w Gdyni plan serialu "Aż po sufit" z Cezarym Pazurą
Na plaży w Gdyni plan serialu "Aż po sufit" z Cezarym Pazurą

O tym jakie seriale można oglądać na ekranie, dowiaduję się podczas kręcenia do nich zdjęć na ulicy. Dziś ujęcia z planu „Aż po sufit”. Ponieważ więcej czytam niż oglądam, zapoznałam się z treścią serialu. Obstawiam, że pod koniec opowieść nabierze znamion horroru, bo jak się dowiedziałam, w jednym domu mieszka trzypokoleniowa rodzina i [cytuję za oficjalną stroną serialu azposufit.tvn.pl] „rodzinny dom aż po sufit zapełnia się Domirskimi”. Myśl [?] ta zdradza zapewne treść jednego z ostatnich odcinków, kiedy zwłoki członków rodziny ktoś ułoży jedne na drugich aż po sufit. Nie wiem tylko, kto zabił.

Dzieciaki na Dolnym Mokotowie skaczą po ściętym drzewie
Dzieciaki na Dolnym Mokotowie skaczą po ściętym drzewie. Fot. Tadeusz K. Kowalski

Dawniej to był częstszy widok: dzieciaki w akcji. Ot, drzewo ścięto, niby smutno, ale jak dzieciaki od razu wyrosły jak spod ziemi, żeby po nim poskakać, to lżej się robi. Nie, że skaczą, ale, że jeszcze ktoś je wypuszcza z domu na rzut kamieniem i zasięg wzroku. To już rzadkie.

Zainteresowanie planem serialu "O mnie się nie martw". Jedenasty odcinek, trzecia seria.
Zainteresowanie planem serialu "O mnie się nie martw". Jedenasty odcinek, trzecia seria. Fot. Tadeusz K. Kowalski

Mokotów, pod restauracją Głodomory. Trzydziesta dziewiąta scena jedenastego odcinka serialu „O mnie się nie martw”. Ludzie po drugiej stronie ulicy Gagarina podpytują, co to za jatka o przyzwoitej godzinie, w przyzwoitej restauracji.

Jeśli ekipa serialu TVP 2 idzie zgodnie z planem, to już przedostatnie sceny dziś kręciła do trzeciej serii.

Kaczki mandarynki w Łazienkach Królewskich w pierwszy dzień jesieni w 2015 r.
Kaczki mandarynki w Łazienkach Królewskich w pierwszy dzień jesieni w 2015 r.  Fot. Tadeusz K. Kowalski

Kaczka mandarynka (Aix galericulata) w parze w pierwszy dzień jesieni. W Europie hodowana jako ptak ozdobny od XVIII wieku. W Warszawie rezydentka Królewskich Łazienek. Przybyła z dorzecza Amuru, z półwyspu Sachalin, Japonii i Mandżurii, oraz wschodnich Chin. Uwaga! To kaczki oryginalne i dobrze się mają w dużych miastach.