Kartka z kalendarza

rsz_dscf7560

Na szczęście, to nie „Jesienna sonata” Ingmara Bergmana. Hop, hop, czy ktoś go jeszcze pamięta?

Na zdjęciu matka i córka ćwiczą kontrolowanie latających – a nie niebieskich – ptaków. Jak dajesz im jeść – przylatują, chciałoby się powiedzieć. I nie chodzi o zwykłe żarcie. Ale, o karmę :).

rsz_dscf7850

Wystarczy pójść nową drogą. Właśnie odkryłam przy swoim domu [pieszo siedem minut drogi do Łazienek Królewskich a czterdzieści minut do Pałacu Kultury] ruiny – na pewno nie zabytkowe – z gatunku tych, które chciałyby zejść z tego świata. Taka działka, jak ta, w Warszawie kosztuje kupę pieniędzy. Rozwalający się domek, który na niej stoi i przylegający do niego – jeszcze zamieszkały – trochę wyglądają na samowolkę. A że tej samowolki ktoś dopuścił się zaraz po II wojnie światowej albo wcześniej? Baniowska 18 – głosi oficjalna tabliczka na budynku. Tylko, że takiej ulicy nie ma na mapie ani w Internecie. Obok są ulice Banioska, Badowska, ale Baniowskiej nie ma. Odkryłam pomysł na biznes? Stawiać baraki i przybudówki z adresami ulic, które nie istnieją?

1 Comment

komediaIMG

Dwa razy mi się zdarzyło iść na komedię po zapowiedzi widzianej w kinie. Raz na „Słyszeliście o Morganach”, po tym jak zobaczyłam Hugh Granta przed niedźwiedziem a ekranowa żona z bezpiecznej odległości czytała mu jak się zachować w obliczu niebezpieczeństwa i drugi raz po tym, jak w zwiastunie „Człowieka, który się gapił na kozy” samochód z supermenami wpadł na olbrzymi kamień, a po oddaleniu się kamery zobaczyłam – jak inni widzowie – że rzecz wydarzyła się na pustyni.

Tym razem jednak, gdy pokazano mi psią kupę wędrującą – niczym podwójny batonik z reklamy – do muszli klozetowej, wiedziałam, że to film nie dla mnie. A mimo to, dałam się na niego zaprosić. Żeby się pośmiać. Jeden z kilku dobrych dowcipów w filmie „Czego dusza zapragnie”, to ten, w którym koleżanka po wysłuchaniu strasznej opowieści o naprzykrzającym się w zalotach pułkowniku, mówi ze zrozumieniem, że też miała faceta, który nie znosił sprzeciwu. Na pytanie co się z nim stało, odpowiada: wyszłam za niego za mąż.

Stworom nie z tej planety głosów użyczyła ekipa Monty Pythona. Psu – Robin Williams, którego to była ostatnia rola. Tak więc może to film dla kolekcjonerów?

Lody 004

Za komuny mówili, że robotnik szczęśliwy jest. Teraz szczęśliwe są krowy. Doszło do tego, że dobre lody – jak przekonuje ich producent – są możliwe tylko na bazie mleka od szczęśliwych krów. Jak bada stan ich duszy? – chciałabym to wiedzieć. Bo przecież poczucie szczęścia, to kwestia subiektywna. Z każdą krową rozmawia inaczej?

rsz_dscf7641

Fot. Tadeusz K. Kowalski

Może nie ma dachu nad głową, ale wie kim jest. Ma gitarę, kilka gazet wyjętych z kosza na śmieci. To co w nich ważne, nie straciło na randze. Co się zdezaktualizowało, nigdy nie było godne uwagi. W cieniu wiaty przystanku autobusowego wyjmuje notes, by coś zapisać. Kilka nut natarczywie biegających po pięciolinii mózgu. Albo myśl ulotną na temat tego kim jest.