Author Archives: Graz

2 komentarze

rsz_dscf6445Fot. Tadeusz K. Kowalski

Dolina Środkowej Wisły. Czy wiecie, że Wisła to ostatnia tych rozmiarów rzeka w Europie, która na wielu odcinkach i w sumie na ogromnej długości jest dzika? Dziś ją widziałam: Wisłę leniwą, szeroką z łachami piachu. Jest piękna. Ba, nawet w niej się kąpali ludzie. 

rsz_dscf6349

Fot. Tadeusz K. Kowalski

Ponieważ nie lubię łazić bez celu, gdy nareszcie temperatura spadła do 30 st. C, poszłam z kijami na Skwer 1. Dywizji Pancernej WP, by zobaczyć multimedialną fontannę. Na ogół unikam ludycznych imprez, ale dziś po upalnym dniu, bardzo chciałam się przejść. Multimedialny Park Fontann w Warszawie okazał się niezłym celem. Szkoda, że trudno stamtąd wrócić miejskim autobusem. Zarząd miasta chyba jeszcze nie słyszał o regularnych multimedialnych pokazach woda-światło-dźwięk w mieście.

1 DSCF6307

Jeśli ktoś był dziewczynką i miał wyrozumiałą mamę, to w złotych sandałkach próbował wejść do świeżej kałuży. Sztucznej, nie z deszczówki.

2 Prom 076

Chłopcy z ojcami z poczuciem humoru mogli ćwiczyć w kałuży pluski.

3 Prom 018

Opaleni emeryci po powrocie z Krynicy Morskiej wsiedli na prom, by na Saskiej Kępie podtrzymać swą opaleniznę. Płyn, który wyciekał z ich torby na kółeczkach wyglądał na wodę.

4 Prom 044

Kiedy małżeństwo wypoczęte i opalone w Krynicy Morskiej przeprawiało się na drugi brzeg ….

5 Prom 028

w tym czasie na plaży na Saskiej Kępie już skwierczało.

6 Prom 058

Nieróbstwo na stateczku, to wypróbowany sposób aktywności w upał.

7 Prom 060

Kolejki po nieróbstwo nie powinny dziwić tych, którzy doświadczyli niechcica. Z jednym wyjątkiem: tych, którym tak się nie chce, że nawet nie staną w kolejce za tym, żeby nie musieć czegokolwiek robić.

8 Prom 057

Pracowici przygotowywali się do wielkiej fali. Kiedy indziej, w innym miejscu i z nabytymi nowymi umiejętnościami.

9 Prom 064

Zawsze są tacy, którzy koczują. Upał to tylko pretekst.

10 Prom 067

Warszawska Wisła milsza jest na wodzie niż w niej.

11 Prom 081

Inteligentni rowerzyści nie tylko spowolnili pedałowanie, ale i nie stronili od zraszania swych szprych i ciała.

12 Prom 083

To też rowerzystka. Odstawiła swój jednośladowy pojazd, by nie narazić go na korozję. Sama do wody również podeszła nieufnie.

12aProm 052

Jak zawsze, znaleźli się tacy co podskakiwali. Choć do rytmu.

rsz_13_prom_087

Większość jednak w stolicy dziś w upał odpoczywała.

Jutro - 05. 07. 2015 r. - ma być jeszcze większy upał. Wakacje w ciepłym kraju bez dodatkowych kosztów. Mam nadzieję, że do końca nie pójdziemy w ślady Grecji.

Fot. Tadeusz K. Kowalski

2 komentarze

rsz_dscf6186

20 km od mojego warszawskiego adresu jest bosko, więc ze zrozumiałych względów nie podam nazwy własnej. W upalny weekend na ogół ciasno, ale w dzień powszedni warto wypaść tam na wagary. A ja w wagarach mam poważne zaległości. W czasach szkolnych byłam na nich raz w życiu (z siostrą) a i tak ze słusznego poczucia winy ojciec kazał mamie napisać nam usprawiedliwienie. Po dzisiejszym wypadzie na skórze mam słońce, a pod skórą przyjemny chłód czystej, naturalnej wody. Nie graliśmy jednak w brydża, bo z całej czwórki tylko ja bym mogła coś zalicytować i rozegrać. Chociaż to pozostała trójka trzyma w garści punkty.

rsz_dscf6156

Fot. Tadeusz K. Kowalski

Ostatnio często jeżdżę z Warszawy autostradą do Milanówka albo Grodziska Mazowieckiego. W drodze powrotnej widzę, że na Wolskiej (na szczęście po przeciwnej stronie z Centrum w kierunku Powstańców Śląskich) policjanci drogówki zwykle stoją z pistoletem do łapania tych, którzy na czteropasmowym trakcie jadą trochę szybciej. Dziś niebiescy stróże powolnej jazdy mieli pecha, bo kilkaset metrów wcześniej policjant na motorze zgarnął im klienta. Panowie-policjanci drogówki o co konkurujecie, wylotowych dróg czteropasmowych w Warszawie jest tyle, że dla każdego wystarczy.

30. 06. 2015 r. Trzy razy „S”.

1 rsz_dscf6053

Fot. Tadeusz K. Kowalski

Po pierwsze: odpadają a raczej wypadają z obiegu samochody ze złymi hamulcami.

2 rsz_dscf6050

Fot. Tadeusz K. Kowalski

Po drugie: zagapienie się zostaje należycie ukarane, prawie tak należycie, jak zostaje ukarany dobry uczynek.

3 rsz_dscf6049

Fot. Tadeusz K. Kowalski

Po trzecie: nie należy walić w dupę silniejszego.

Dodatkowa informacja: kierowcą był tym razem mężczyzna. Taki co nie dba o muskulaturę ani o koncentrację.

rsz_dscf6046Dziś za kilogram truskawek poziomkowych zapłaciłam 4 zł. Kupiłam je – jak co dzień – na skwerze, na rogu Czerniakowskiej i Nehru od pana, który sprzedaje je w śnieżnobiałej, staranie wyprasowanej koszuli. Lista dobrych cech truskawek jest długa: dużo witaminy C, żelaza, wapnia, magnezu i fosforu, 100 g ma 28 kalorii, zapobiegają anemii, działają antydepresyjnie, wzmacniają kości i poprawiają wygląd skóry, paznokci i włosów. Odtruwają organizm, obniżają ciśnienie i usuwają nadmiar złego cholesterolu. To tylko niektóre ich właściwości. Ja po prostu lubię ich smak i zapach.

Wciąż nie widać postępów przy rewitalizacji dwóch ocalonych oficyn bramnych Hali Targowej na Koszykach w Warszawie. Ale prace na terenie budowy wydają się żwawe. Wokół hali – niestety nie przeznaczonej do pełnienia funkcji hali La Boqueria z La Rambli w Barcelonie – mają być następne biurowce.

paniEla 005

Fot. Tadeusz K. Kowalski

Czy Elżbieta Wichrowska – właścicielka zakładu fryzjerskiego pod nr 64 na Koszykowej przetrwa najazd kołnierzyków i garsonek w szpilkach? Myślę, że nie. Bo czy ktoś wpadnie do zakładu nie z tej epoki i nie z tej planety tylko dlatego, że Marszałek Piłsudski w nim się strzygł? Odpowiedź też brzmi „nie”. Pani Ela jednak może i tak wygrała w życiu swój drugi los na loterii. Cegły, które wzięła na pamiątkę podczas rozbiórki hali zapewne już wzmacniają jej poczucie szczęścia.

 

Koszyki 187

Fot. Tadeusz K. Kowalski

Trzeba bowiem wiedzieć, że pani Ela Wichrowska w życiu generalnie ma fart.

Pierwszy los na loterii

– Zawsze wiedziałam, że chcę być fryzjerką a nie jak chciał tata, agronomką – mówi kobieta rodem z Łomży. To ciocia powiedziała Eli, że pani Irena Zysk szuka uczniów do zakładu. – W tym czasie było nas trzy uczennice – wspomina Elżbieta Wichrowska. Mimo że szefowa proponowała jej stałą pracę, pani Ela wyjechała do Warszawy. Żeby spełnić swoje marzenie. Zatrudniła się w 1973 roku w zakładzie Ludwika Kowalewskiego. W 1983 r. zaproponował jej , żeby kupiła od niego zakład. – Ja czesałam i strzygłam, układałam fale, a mój mąż Marek (zmarł w 1978 r.) siedział na zapleczu z szefem i rozmawiał. Już po śmierci męża, pewnej soboty, szef zapowiedział, że chce ze mną porozmawiać. Trochę się wystraszyłam, bo już było późno. Koło godz. 19. A on zaproponował mi wtedy, żebym kupiła od niego zakład. Nie miałam tyle pieniędzy, a poza tym szef miał bratanicę, którą wyszkolił na fryzjerkę – Bogusię. Do tego kuzyn żony szefa – Sławek – był też fryzjerem. Zapytałam czy oni nie będą mieli o to pretensji? Powiedział, że oni zakład zmarnują, a ja nie.

I Elżbieta Wichrowska spłaciła lokal w ratach. Były szef jeszcze przez 10 lat z nią pracował. Czasem na ratę spłaty za lokal, pani Ela pożyczała pieniądze od swoich uczennic.

Drugi los na loterii

Czy przyszedł czas na kumulację? Dziś w 2015 r., naprzeciwko zakładu fryzjerskiego, rośnie coś niewyobrażalnego. W czasach komuny i jej pustych półek pani Ela dzięki hali, zawsze miała dobre zaopatrzenie. Przecież znała wszystkich sprzedawców po imieniu. Dziś kołnierzyki i garsonki pewnie nie przyjdą do niej po nową fryzurę. Chyba, że jeden z nich wpadnie, żeby odkupić lokal. Pani Ela o tym nie mówi, ale czuje się, że o tym wie. Przecież zawsze w życiu ciągnie pełne losy .

rsz_koszykowa_013

Fot. Tadeusz K. Kowalski

*Hala Targowa Koszyki w Warszawie oficjalnie została otwarta w marcu 1909 r. Oszklona konstrukcja stalowa dwukondygnacyjnego budynku z wieżyczką i krętymi do niej schodami nawiązywała do ówczesnej w Europie mody na secesję. Halę projektował 33 - letni architekt z pokaźnym już dorobkiem, Juliusz Dzierżanowski. Teren przeznaczony na halę był niewielki i w kształcie trójkąta - narzucał oszczędność w architektonicznej wizji. Powstała hala w kształcie podkowy z dwiema wysuniętymi ku ulicy nawami. Dzięki cofnięciu frontu budynku mogły na dziedzińcu hali stawać wypełnione towarem wozy, nie zastawiając innych na ulicy. Wnętrze hali zaplanowano w najdrobniejszych szczegółach. Wszystko tworzyło harmonijną całość. Dziedziniec wybrukowano kostką, a na froncie i z tyłu budowli (od strony podwórka) zamontowano identyczne secesyjne bramy.

 

Galeria zdjęć z Koszyków w Warszawie, czerwiec 2015 r.