Kartka z kalendarza

rsz_120071955defiladaimg_0011Defilada w Haifongu (Haiphong). Dotykam zdjęć sprzed czasów moich narodzin. Porządkuję materiał zebrany o Tadeuszu Noińskim. Synu Leokadii (Lodzi), siostry mojej babci Ireny Zaranek. Obie z domu Miąsek.

20 lipca 1955 r. Mój wujek Tadek – major Tadeusz Noiński – jest z misją międzynarodową wysłaną do Wietnamu po Konferencji Genewskiej z 1954 r. To wtedy podzielono Wietnam wzdłuż 17. równoleżnika: na część północną pod rządami Viet Minhu i południową, czyli rządzoną przez byłego cesarza Bảo Đạia.

rsz_dscf6555

Fot. Tadeusz K. Kowalski

Z działań policji najbardziej lubię próby jej orkiestry. Czasem je podsłuchuję idąc ulicą Krasnołęcką w Warszawie (zabudowania Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego Policji i Wydziału Koordynacji Gospodarki Transportowej Biura Logistyki Policji Komendy Głównej Policji przy ul. Iwickiej 14). Nigdy nie lubiłam orkiestr mundurowych, ale te próby wywołują zawsze uśmiech na mojej twarzy. Muzycy ubrani w cywilne łachy grają same wesołe kawałki. Grający zwykle są tylko do usłyszenia a nie do obejrzenia. Dziś jednak duchota zmusiła ich, by otworzyć okna. I pokazali tuby.

2 komentarze

rsz_dscf6445Fot. Tadeusz K. Kowalski

Dolina Środkowej Wisły. Czy wiecie, że Wisła to ostatnia tych rozmiarów rzeka w Europie, która na wielu odcinkach i w sumie na ogromnej długości jest dzika? Dziś ją widziałam: Wisłę leniwą, szeroką z łachami piachu. Jest piękna. Ba, nawet w niej się kąpali ludzie. 

rsz_dscf6349

Fot. Tadeusz K. Kowalski

Ponieważ nie lubię łazić bez celu, gdy nareszcie temperatura spadła do 30 st. C, poszłam z kijami na Skwer 1. Dywizji Pancernej WP, by zobaczyć multimedialną fontannę. Na ogół unikam ludycznych imprez, ale dziś po upalnym dniu, bardzo chciałam się przejść. Multimedialny Park Fontann w Warszawie okazał się niezłym celem. Szkoda, że trudno stamtąd wrócić miejskim autobusem. Zarząd miasta chyba jeszcze nie słyszał o regularnych multimedialnych pokazach woda-światło-dźwięk w mieście.

2 komentarze

rsz_dscf6186

20 km od mojego warszawskiego adresu jest bosko, więc ze zrozumiałych względów nie podam nazwy własnej. W upalny weekend na ogół ciasno, ale w dzień powszedni warto wypaść tam na wagary. A ja w wagarach mam poważne zaległości. W czasach szkolnych byłam na nich raz w życiu (z siostrą) a i tak ze słusznego poczucia winy ojciec kazał mamie napisać nam usprawiedliwienie. Po dzisiejszym wypadzie na skórze mam słońce, a pod skórą przyjemny chłód czystej, naturalnej wody. Nie graliśmy jednak w brydża, bo z całej czwórki tylko ja bym mogła coś zalicytować i rozegrać. Chociaż to pozostała trójka trzyma w garści punkty.

rsz_dscf6156

Fot. Tadeusz K. Kowalski

Ostatnio często jeżdżę z Warszawy autostradą do Milanówka albo Grodziska Mazowieckiego. W drodze powrotnej widzę, że na Wolskiej (na szczęście po przeciwnej stronie z Centrum w kierunku Powstańców Śląskich) policjanci drogówki zwykle stoją z pistoletem do łapania tych, którzy na czteropasmowym trakcie jadą trochę szybciej. Dziś niebiescy stróże powolnej jazdy mieli pecha, bo kilkaset metrów wcześniej policjant na motorze zgarnął im klienta. Panowie-policjanci drogówki o co konkurujecie, wylotowych dróg czteropasmowych w Warszawie jest tyle, że dla każdego wystarczy.

rsz_dscf6046Dziś za kilogram truskawek poziomkowych zapłaciłam 4 zł. Kupiłam je – jak co dzień – na skwerze, na rogu Czerniakowskiej i Nehru od pana, który sprzedaje je w śnieżnobiałej, staranie wyprasowanej koszuli. Lista dobrych cech truskawek jest długa: dużo witaminy C, żelaza, wapnia, magnezu i fosforu, 100 g ma 28 kalorii, zapobiegają anemii, działają antydepresyjnie, wzmacniają kości i poprawiają wygląd skóry, paznokci i włosów. Odtruwają organizm, obniżają ciśnienie i usuwają nadmiar złego cholesterolu. To tylko niektóre ich właściwości. Ja po prostu lubię ich smak i zapach.